Szukaj

Partner nie chce iść do psychologa — co możesz zrobić

Dr Marta Szewczyk i dr Rafał Szewczyk siedzą obok siebie w pokoju dziecięcym

Bądzmy w kontakcie

Picture of dr Marta Szewczyk

dr Marta Szewczyk

Psycholożka, doktor nauk społecznych (psychologia, KUL 2020), współzałożycielka EI Expert i dyrektorka ds. naukowych. Przez lata badała uwagę i uczenie się metodami EEG, kierowała projektami NCN, publikowała m.in. w Scientific Reports i Frontiers in Human Neuroscience. Współautorka testu zdolnościowego inteligencji emocjonalnej EQ-TIZE. Szkoli od 2013 r. i prowadzi certyfikację diagnostów i trenerów IE.
Czas czytania artykułu ~ ok. 6 minut

Podziel się artykułem:

0
(0)

Jeśli partner nie chce iść do psychologa, możesz przyjść sama albo sam — i to nie jest gorszy wariant. Praca jednej osoby zmienia układ w związku, bo rozmowa, która zawsze kończyła się tak samo, zaczyna się inaczej. Namawianie na siłę zwykle pogarsza sprawę: druga strona słyszy w zaproszeniu oskarżenie, że to ona jest problemem do naprawienia.

W skrócie

  • Odmowa rzadko dotyczy psychologa. Dotyczy tego, co jego udział ma oznaczać: że ktoś zawinił.
  • Zaproszenie przyjmowane jest lepiej, gdy mówisz o sobie i o tym, czego chcesz, niż o tym, co druga osoba robi źle.
  • Przyjście w pojedynkę ma sens i często wystarcza, żeby coś ruszyło.
  • Ultimatum „albo idziemy, albo koniec” działa krótko i zostawia poczucie przymusu.
  • Są sytuacje — przemoc, uzależnienie, kryzys psychiczny — w których nie należy czekać, aż druga osoba się zgodzi.

Dlaczego odmawia

Za „nie idę” stoi zwykle jeden z kilku powodów, a prawie żaden nie dotyczy samego psychologa.

Słyszy diagnozę, nie zaproszenie. Zdanie „powinniśmy iść do specjalisty” bywa odbierane jako: ustaliłam już, że coś jest z Tobą nie tak, a specjalista to potwierdzi. Przy takim założeniu odmowa jest obroną, nie brakiem troski o związek.

Boi się, że będzie dwoje na jednego. To obawa częstsza u osób, które same nigdy nie korzystały z pomocy psychologicznej. Wyobrażają sobie salę sądową, w której ktoś obcy przyzna rację drugiej stronie.

Nie wierzy, że rozmowa cokolwiek zmieni. Jeśli w domu rozmowy kończą się awanturą albo milczeniem, trudno uwierzyć, że ta sama rozmowa przy świadku pójdzie inaczej.

Wstyd. U części osób — częściej u mężczyzn, choć nie tylko — pójście po pomoc oznacza przyznanie się do porażki. Łatwiej powiedzieć „to bez sensu” niż „boję się, co tam usłyszę”.

Jak zaprosić, żeby nie zabrzmiało jak zarzut

Nie ma formuły, która zadziała zawsze. Jest za to różnica między dwoma rodzajami zdań, i ona robi najwięcej.

Zdanie o drugiej osobie: „Nie potrafisz ze mną rozmawiać, musimy iść do kogoś”. Zdanie o sobie: „Źle znoszę to, że od pół roku mijamy się w domu. Chcę z tym coś zrobić i nie umiem sama”.

Drugie nie jest manipulacją ani sztuczką negocjacyjną. Jest po prostu prawdziwsze: mówisz o swoim stanie, a nie o cudzych wadach. Na takie zdanie trudniej odpowiedzieć „nie mam problemu”, bo nie o to pytasz.

Pomaga też zdjęcie ciężaru z pierwszego kroku. Zamiast „umówmy się na terapię”, co brzmi jak decyzja na rok: „umówmy się na jedną rozmowę, bezpłatną, i po niej zdecydujemy”. Zamiast „musisz” — „chciałabym, żebyś poszedł ze mną, ale jeśli nie chcesz, pójdę sama”.

I jeszcze jedno: moment. Zaproszenie rzucone w środku kłótni jest częścią kłótni. To samo zdanie w spokojną niedzielę jest propozycją.

Możesz przyjść sama albo sam

Bezpłatna rozmowa wstępna, do 60 minut, online. Nie trzeba przychodzić we dwoje i nie trzeba nic deklarować. Prowadzą dr Marta Szewczyk i dr Rafał Szewczyk, dwoje psychologów.

Wybierz termin →  Jak wyglądają konsultacje dla par

Co daje przyjście w pojedynkę

To najczęstsze nieporozumienie: że bez obojga nie ma o czym rozmawiać. Tymczasem jedna osoba wystarczy, żeby zmienić kilka rzeczy.

Zobaczyć własny udział w pętli. Kłótnie, które wracają, mają zwykle powtarzalny przebieg: ktoś mówi zdanie, drugie reaguje, pierwsze eskaluje. Wystarczy, że jedna osoba przestanie dokładać swoją część, a cała sekwencja się rozsypuje.

Oddzielić to, co Twoje, od tego, co wspólne. Część napięcia w związku nie pochodzi ze związku — bierze się z przeciążenia w pracy, z nieprzespanych nocy, z kryzysu, który masz prywatnie. Nazwanie tego zdejmuje z relacji ciężar, który do niej nie należy.

Przygotować tę jedną rozmowę. Czasem cała praca polega na tym, żeby jedną ważną rzecz powiedzieć inaczej niż dotąd — i żeby tym razem została usłyszana.

Zdecydować, co dalej. Również wtedy, gdy rozważasz rozstanie i chcesz podjąć tę decyzję ze zrozumieniem, co się stało, a nie w najgorszym tygodniu.

Zdarza się — nie zawsze, ale regularnie — że partner przychodzi na kolejne spotkanie. Nie dlatego, że go przekonano, tylko dlatego, że zobaczył, że nic strasznego się nie wydarzyło.

Czego nie robić

Nie stawiaj ultimatum. „Albo idziesz, albo się rozstajemy” czasem skutkuje, ale osoba, która przychodzi pod przymusem, przychodzi się bronić. Niewiele z tego wynika.

Nie umawiaj spotkania bez wiedzy drugiej strony. Postawienie przed faktem dokonanym potwierdza dokładnie tę obawę, którą ma: że decyzje zapadają bez niej.

Nie powtarzaj zaproszenia co tydzień. Po trzeciej odmowie temat przestaje być propozycją, a staje się kolejnym punktem sporu. Powiedz raz, jasno, i zostaw.

Nie używaj dzieci jako argumentu. „Zrób to dla dzieci” przenosi odpowiedzialność i zwykle wywołuje złość, nie gotowość.

Kiedy nie czekać na zgodę

Powyższe dotyczy sytuacji, w których jest czas na cierpliwość. Są okoliczności, w których go nie ma: przemoc fizyczna, psychiczna lub ekonomiczna, uzależnienie, a także kryzys psychiczny jednej z osób — myśli o odebraniu sobie życia, głęboka depresja. Wtedy nie czeka się, aż druga strona dojrzeje do wspólnej wizyty. Pomocy szuka się dla siebie, od razu, u specjalisty od tego konkretnego problemu.

Wspólne spotkania bywają w takich sytuacjach nie tylko nieskuteczne, ale i ryzykowne dla osoby słabszej. Jeśli to Twoja sytuacja, powiedz o tym wprost przy umawianiu — pomożemy znaleźć właściwe miejsce, nawet jeśli nie będzie nim nasz gabinet.

Najczęstsze pytania

Czy mogę przyjść na konsultację dla par sama?

Tak. Praca jednej osoby ma sens: pozwala zobaczyć własny udział w powtarzalnych kłótniach, oddzielić własne trudności od tych wspólnych i przygotować rozmowę z partnerem. U nas można zacząć od bezpłatnej rozmowy wstępnej, również w pojedynkę.

Jak przekonać partnera do psychologa?

Zamiast mówić, co druga osoba robi źle, powiedz, jak Ty znosisz obecną sytuację i czego chcesz. Zaproponuj jeden konkretny, niezobowiązujący krok zamiast długiego procesu. Nie rozmawiaj o tym w trakcie kłótni.

Czy ultimatum działa?

Rzadko i krótko. Osoba, która przychodzi pod przymusem, zwykle przychodzi się bronić, a nie pracować nad relacją.

Co, jeśli partner zgodzi się tylko raz?

To wystarczy na początek. Jedno spotkanie pozwala nazwać problem i sprawdzić, czy taka rozmowa jest do zniesienia. Decyzję o kolejnych podejmujecie po nim.

Czy psycholog powie, kto ma rację?

Nie. Konsultacja nie rozstrzyga sporów. Pokazuje, co dzieje się między partnerami i dlaczego ta sama rozmowa kończy się za każdym razem tak samo.

O autorce

dr Marta Szewczyk — psycholożka, doktor nauk społecznych w zakresie psychologii, współzałożycielka EI Expert. Wraz z dr. Rafałem Szewczykiem prowadzi konsultacje psychologiczne dla par, online i w Lublinie.

Jak oceniasz ten artykuł?

Kliknij w gwiazdki, aby ocenić

Ocena czytelników:

Nikt jeszcze nie ocenił tego artykułu. Możesz być pierwszą osobą.

Przykro nam, że ten artykuł nie był dla Ciebie pomocny.

Pomóż nam go poprawić.

Czego zabrakło w tym artykule?

Podziel się artykułem:

EI Expert - inteligencja emocjonalna w teorii i praktyce

Normalność to wybrukowana droga: Wygodnie się po niej chodzi, ale nie rosną na niej kwiaty.

— Vincent Van Gogh

Więcej wpisów

Podziel się: