Szantaż emocjonalny

Szantaż emocjonalny

Bądzmy w kontakcie

Picture of Dr Rafał Szewczyk

Dr Rafał Szewczyk

Bądźmy w kontakcie! Jestem na Facebook i Linkedin. Jestem psychologiem i ekonomistą, współtwórcą EI Expert, mężem Marty i ojcem naszych dwóch synów. Konsultuję klientów biznesowych, specjalistów HR, People&Culture, managerów, trenerów, coachów, mentorów, psychologów praktyków, a także klientów i klientki indywidualne. Szkolę z użycia naszych autorskich narzędzi. Współprowadzę treningi inteligencji emocjonalnej jako kameralne rozwojowe procesy grupowe. Moje mocne strony to twórcze myślenie, odwaga działania i umiejętność przekuwania rzetelnej wiedzy w praktyczne rozwiązania.
Czas czytania artykułu ~ ok. 4 minut

Podziel się artykułem:

0
(0)

Ostatnio zacząłem pracować z Andrzejem (imię zmienione), który również zgodził się, bym opisał jego historię (mimo to i tak zmieniłem kilka szczegółów). Był to pierwszy tydzień indywidualnego Nawigatora. Na ekranie widziałem, że jest spięty, a w jego oczach dostrzegłem mieszankę gniewu i strachu. Jak sam przyznał, czuł, że jego życie powoli wymyka się spod kontroli.

Tego samego poranka pokłócił się z żoną. Zagroziła, że odejdzie, jeśli nie otworzy się przed nią emocjonalnie (klasyczny szantaż emocjonalny – według Andrzeja). Nie była to pierwsza taka kłótnia, ale tym razem jej słowa uderzyły w niego szczególnie mocno. Andrzej poczuł skrajny lęk – instynktowny, niekontrolowany. Zamiast jednak zająć się tym strachem, stłumił go. Nie potrafił znieść uczucia słabości, które zawsze kojarzył z utratą kontroli nad sobą. I, jak to często bywa, na miejsce stłumionych emocji natychmiast wszedł gniew.

Z tym gniewem w sercu przyszedł do pracy. Już w drodze zdążył nawrzeszczeć z za kierownicy na przypadkową kobietę. Potem pokłócił się z parkingowym. Cały dzień wyładowywał swoją frustrację na współpracownikach. Sarkastyczne uwagi, oschłe odpowiedzi, agresywne zachowanie. Pracownicy, którzy normalnie potrafili wykonywać swoje zadania, teraz czuli się kompletnie pozbawieni pewności siebie. Kiedy zbliżała się przerwa obiadowa, atmosfera w biurze była tak napięta, że większość z nich miała dość Andrzeja. A on nie zdawał sobie sprawy, jak bardzo ich obciąża swoim zachowaniem.

Po południu wrócił do domu. Zmęczony, zły na cały świat. Jego żona, z widoczną skruchą, przygotowała dla niego kolację. Była przerażona perspektywą, że może go stracić. Wiedziała, że sama sobie nie poradzi – tak samo, jak Andrzej wiedział, że on również nie potrafiłby żyć bez niej.

Zjedli, wypili wino, poszli razem do łóżka. Na zewnątrz wszystko wyglądało na pogodzenie się. Ale to była tylko gra pozorów. W rzeczywistości niczego sobie nie wyjaśnili, żadnego problemu nie rozwiązali. Ich relacja wróciła do punktu wyjścia – do iluzorycznego status quo, gdzie wszystko wydaje się w porządku, choć pod powierzchnią wrze.

Szantaż emocjonalny
Szantaż emocjonalny

Słuchając jego historii, wiedziałem, że Andrzej nie ma świadomości, jak głęboko zakorzeniony jest jego lęk. Kiedy mówił o swojej żonie i o tym, jak wymaga od niego otwartości emocjonalnej, dostrzegłem, że stawia przed sobą mur – nie pozwala sobie na odsłonięcie swoich uczuć, a w zamian kryje się za gniewem. Żona, z kolei, również nie radzi sobie ze swoimi emocjami. Rzuca na niego swoje pragnienie bliskości, projektuje swoje potrzeby na niego, zamiast zacząć od siebie.

Jak by to wyglądało, gdyby był w stanie zareagować inaczej, bardziej świadomie? Gdyby potrafił, powiedziałby jej, że rozumie, czego od niego oczekuje, ale nie jest w stanie spełnić tych żądań w danym momencie. Że potrzebuje czasu, żeby zrozumieć własne uczucia. Taka reakcja wymagałaby jednak odwagi i świadomości, że szantaż emocjonalny nigdy nie jest dobrym narzędziem do rozwiązywania konfliktów.

Poradziłem Andrzejowi, aby następnym razem, kiedy będzie czuł podobny gniew, pozwolił sobie na chwilę refleksji, zanim zacznie działać. Może warto, aby przed dotarciem do pracy zadzwonił i poinformował, że spóźni się pół godziny? W tym czasie mógłby przemyśleć sytuację, ochłonąć, wyciszyć emocje. Wtedy mógłby wejść do swojej firmy z innym nastawieniem – bardziej spokojny, gotowy do pracy i współpracy z innymi. To samo dotyczy jego relacji z żoną. Gdyby oboje potrafili podejść do problemu z otwartymi umysłami i sercami, bez presji na natychmiastowe „naprawienie” wszystkiego, ich związek mógłby się zmienić.

Dzięki tej refleksji, wyobraziliśmy sobie, jak mogłoby wyglądać inne zakończenie tamtego dnia. Wraca do domu, jego żona również ma czas na przemyślenia. Oboje są gotowi porozmawiać o swoich lękach, frustracjach, a nie nakładać na siebie presji zmiany. Mogą podzielić się swoimi obawami bez obwiniania siebie nawzajem. Kiedy dochodzą do zrozumienia, może spontanicznie otwierają butelkę wina i idą razem do łóżka – ale tym razem jest to wynik prawdziwej bliskości, a nie próba ucieczki od problemu.

Na koniec sesji treningowej zapytałem Andrzeja, które zakończenie tamtego dnia bardziej mu odpowiada. Uśmiechnął się, choć z widoczną rezerwą. „To drugie brzmi lepiej” – powiedział, po czym dodał: „Ale łatwiej powiedzieć niż zrobić.” Miał rację. Emocjonalna świadomość to coś, co trzeba trenować – jak naukę nowego języka. Nie da się tego opanować od razu. Ale jest to proces, który daje rezultaty, jeśli tylko jest się gotowym podjąć wyzwanie.

Jak oceniasz ten artykuł?

Kliknij w gwiazdki, aby ocenić

Ocena czytelników:

Jak dotąd brak głosów! Bądź pierwszym, który oceni ten post.

We are sorry that this post was not useful for you!

Let us improve this post!

Tell us how we can improve this post?

Podziel się artykułem:

EI Expert - inteligencja emocjonalna w teorii i praktyce

Czy naprawdę chcesz spojrzeć wstecz na swoje życie i zobaczyć, jak wspaniałe mogłoby być, gdybyś nie bał się go przeżyć?

— Caroline Myss

Więcej wpisów

Podziel się: