Jak przestać pić? 7 prawd, których nie znasz

Bądzmy w kontakcie

Picture of Dr Rafał Szewczyk

Dr Rafał Szewczyk

Bądźmy w kontakcie! Jestem na Facebook i Linkedin. Jestem psychologiem i ekonomistą, współtwórcą EI Expert, mężem Marty i ojcem naszych dwóch synów. Konsultuję klientów biznesowych, specjalistów HR, People&Culture, managerów, trenerów, coachów, mentorów, psychologów praktyków, a także klientów i klientki indywidualne. Szkolę z użycia naszych autorskich narzędzi. Współprowadzę treningi inteligencji emocjonalnej jako kameralne rozwojowe procesy grupowe. Moje mocne strony to twórcze myślenie, odwaga działania i umiejętność przekuwania rzetelnej wiedzy w praktyczne rozwiązania.
Czas czytania artykułu ~ ok. 11 minut

Podziel się artykułem:

5
(4)

Woda czy wino – czego naprawdę potrzebowali goście w Kanie?

Znasz to uczucie, gdy po ciężkim dniu jedyne, o czym marzysz, to chwila zapomnienia przy kieliszku wina, tylko po to, by następnego dnia żałować tej decyzji?

Jedna z moich klientek opowiadała mi niedawno: „Mam taką ochotę napić się trochę wina, ale pomyślę sobie za chwilę, jak się poczuję następnego dnia. Porównam sobie wersję A – że będzie mi trudno wstać, bo będę nie do końca wyspana, będę z taką ciężką głową. Bo to nawet nie jest tak, że dużo wypiję. Jak sobie porównam to z uczuciem, że wstaję sprawna, gotowa do życia, bez żadnych obciążeń, z energią i lekkością… to myślę sobie: nie, ta chwila przyjemności wieczorem nie jest warta tego kosztu, który poniosę rano.”

Może myślisz: „Ale ja nie mam kaca, więc co mi szkodzi?”

Niestety, brak bólów głowy nie oznacza braku zniszczeń.

Jeśli wielokrotnie próbowałeś przestać pić, polegając wyłącznie na „silnej woli”, i za każdym razem ponosiłeś porażkę – to nie oznacza słabego charakteru. Używasz po prostu niewłaściwych narzędzi. Próbujesz walczyć siłą woli z czymś, co nie jest problemem woli, tylko nierozumianym sygnałem od twoich emocji. To tak, jakbyś próbował przekrzyczeć czujnik dymu zamiast znaleźć, gdzie się pali.

W tym artykule odkryjesz 7 prawd o wychodzeniu z nałogu, które rzadko ktoś ci wprost powie. Pokażę ci, że trwała zmiana nie polega na walce z samym sobą, tylko na zrozumieniu i mądrym zarządzaniu swoimi emocjami. Zamiast siłować się z pragnieniem, nauczysz się je dekodować.

A na końcu dowiesz się, dlaczego warto to zrobić – nawet jeśli „małe piwko” czy „jeden kieliszek” wprowadzają cię w dobry nastrój, a przed cierpieniami kaca potrafisz się bronić stosując umiar w spożyciu.

Ciekawostka na początek:

Pamiętasz historię o weselu w Kanie Galilejskiej, gdzie Jezus przemienił wodę w wino? Istnieje fascynująca interpretacja tego opowieści: być może wcale nie chodziło o stworzenie lepszego alkoholu. Może chodziło o uświadomienie gościom, że końcówka imprezy może być równie udana bez wina – bo prawdziwym „najlepszym winem zostawionym na koniec” jest zdrowy, autentyczny kontakt z innymi ludźmi. Że miłość i wspólne przeżywanie tego wydarzenia były prawdziwym winem tego dnia.

A teraz do tych 7 prawd…

1. Twoje emocje to posłańcy, nie wrogowie

Często traktujemy trudne emocje – złość, smutek, lęk – jak wrogów, których trzeba uciszyć za wszelką cenę. Alkohol wydaje się do tego idealnym narzędziem.

Twoje emocje są jak system alarmowy, który próbuje przekazać ci ważne informacje. Złość mówi, że ktoś przekroczył twoje granice. Smutek wskazuje na utratę czegoś ważnego. Lęk ostrzega przed realnym lub wyimaginowanym zagrożeniem.

Picie alkoholu, by „wyłączyć” te sygnały, to jak wyjęcie baterii z czujnika dymu podczas pożaru. Problem nie znika, a ty tracisz dostęp do informacji, które mogłyby uratować ci sytuację.

Następnym razem, gdy poczujesz trudną emocję, spróbuj zadać sobie pytanie i wysłuchać odpowiedzi:

Złość: „Co próbujesz mi powiedzieć? Czego chcesz, żebym bronił?” Może twoja granica została przekroczona i potrzebujesz poczucia bezpieczeństwa?

Smutek: „Czego tak naprawdę żałuję? Co straciłem?” Może potrzebujesz bliskości z kimś, kto cię rozumie, albo czasu, żeby po prostu pobyć ze swoją stratą?

Lęk: „Przed czym mnie ostrzegasz? Co złego może się wydarzyć?” Może potrzebujesz poczucia stabilności i spokoju, żeby przestać się zamartwiać?

Samotność: „Kogo mi brakuje? Z kim chciałbym być?” Może potrzebujesz przynależności, kontaktu z kimś, kto cię widzi?

Wstyd: „Co we mnie jest nie tak, według ciebie?” Może potrzebujesz akceptacji – od siebie lub od innych?

Właśnie takiego dekodowania sygnałów płynących z emocji uczymy się podczas systematycznego treningu. Gdy już zaakceptujesz, że emocje są posłańcami, naturalnym kolejnym krokiem jest zrozumienie, jaką wiadomość niosą. A ta wiadomość niemal zawsze dotyczy twoich głębokich potrzeb.

2. Nie pragniesz alkoholu. Pragniesz zaspokojenia głębszej potrzeby

Jedno z najważniejszych odkryć w pracy nad sobą: alkohol nigdy nie jest celem samym w sobie. Jest jedynie wadliwą i bardzo kosztowną strategią na zaspokojenie prawdziwych, uniwersalnych ludzkich potrzeb.

Potrzebujemy odpoczynku, bliskości, akceptacji, spokoju, bezpieczeństwa, przynależności. Alkohol nigdy nie jest jedną z tych potrzeb.

Myślisz, że potrzebujesz wina po ciężkim dniu? A może tak naprawdę twoją niezaspokojoną potrzebą jest odpoczynek i odcięcie się od stresu? Alkohol to tylko jedna z wielu możliwych dróg – droga, która na dłuższą metę generuje więcej problemów niż rozwiązań.

Jeden z uczestników Nawigatora Emocji odkrył coś zaskakującego: „Czasami po prostu jestem spragniony pod wieczór, bo mam tak, że nie odczuwam naturalnie pragnienia – mogę długo wytrzymać bez picia. Dopiero pod wieczór mój organizm już dalej nie wytrzymuje i wtedy ten alkohol wydaje mi się smacznym napojem. Wypiję może za dużo, bo po prostu potrzebuję nawodnienia, a nie alkoholu.”

Kiedy następnym razem poczujesz chęć sięgnięcia po kieliszek, zatrzymaj się na chwilę i zadaj sobie pytanie: „Jakiej mojej prawdziwej potrzeby próbuję teraz zaspokoić?”. Może okaże się, że lepszą strategią będzie 15-minutowa drzemka, spacer, rozmowa z przyjacielem, gorąca kąpiel – albo po prostu szklanka wody z cytryną.

Zidentyfikowanie prawdziwej potrzeby to ważny krok. W momencie, gdy zalewa nas fala emocji, samo intelektualne zrozumienie nie wystarczy, by powstrzymać impuls. Wtedy potrzebujemy narzędzi do natychmiastowego odzyskania kontroli.

3. Przestań mówić sobie „uspokój się”.

Zamiast tego odzyskaj spokój w 3 prostych krokach.

Gdy zalewa nas fala silnych emocji, nasza kora przedczołowa – część mózgu odpowiedzialna za logiczne myślenie i planowanie – zostaje tymczasowo „odłączona”. Ster przejmuje układ limbiczny, nasz „gadzi mózg”. W takim stanie racjonalne argumenty i komendy w stylu „uspokój się” po prostu nie działają. To dlatego siła woli zawodzi w ważnych momentach.

Zamiast walczyć z emocjami, skorzystaj z 3-stopniowej drogi na skróty, która pozwala przywrócić równowagę w układzie nerwowym:

Krok 1: Oddychaj. Skup się na świadomym, spokojnym oddechu. Wypróbuj technikę pudełkowego oddechu: 4 sekundy wdechu, 4 sekundy zatrzymania, 4 sekundy wydechu, 4 sekundy zatrzymania. Powtórz kilka razy.

Krok 2: Nazwij. Powiedz na głos lub w myślach, co czujesz: „Czuję wściekłość i bezsilność”. Samo nazwanie emocji aktywuje korę przedczołową i pomaga odzyskać nad nią kontrolę.

Krok 3: Toleruj. Zaakceptuj, że tak się czujesz. Powiedz sobie: „To jest trudne, mogę to znieść. Mogę działać mimo tego dyskomfortu”.

Jak mówi jeden z uczestników: „Głód alkoholu to zwykle fala, która trwa 15-20 minut. Jeśli ją przetrzymasz, ona opadnie. Nie musisz wygrywać z nałogiem całego życia – wygraj te 15 minut”.

Skuteczność tej techniki rośnie z każdą praktyką. To nie magiczna sztuczka, tylko umiejętność, którą trenuje się jak mięsień.

Te trzy kroki pozwalają odzyskać kontrolę w gorącej chwili. A co z długoterminową decyzją o rzuceniu picia, którą tak często odkładamy na później?

4. Odkładanie decyzji o rzuceniu picia to problem emocjonalny, nie wada charakteru

Prokrastynacja nie jest objawem lenistwa. To wyuczona, nieadaptacyjna reakcja na nieprzyjemne emocje. Odkładamy rzucenie picia, ponieważ boimy się emocji, które się z tym wiążą: lęku przed porażką, strachu przed życiem towarzyskim bez „wsparcia” alkoholu, obawy przed konfrontacją z problemami, które alkohol pomagał tłumić.

Zamiast stawiać sobie ogromny, przytłaczający cel („muszę przestać pić na zawsze”), skup się na najmniejszym możliwym kroku. Zadaj sobie pytanie: „Jaka jest najmniejsza rzecz, którą mogę zrobić już teraz?”

Może to być decyzja: „Dziś nie wypiję pierwszego drinka” albo „Dziś o 18:00, zamiast otwierać butelkę, pójdę na spacer”.

Jeden z moich klientów powiedział kiedyś coś, co bardzo zapadło mi w pamięć: „Zmieniłem komunikat w głowie z „nie mogę pić'”na „nie piję”. Ta drobna różnica przekształca ofiarę w człowieka, który dokonuje świadomego wyboru”.

Zrobienie tego najmniejszego kroku to już podjęcie dobrej decyzji. Żeby te małe kroki stały się trwałym nawykiem, musimy nauczyć się podejmować decyzje nie pod wpływem chwilowego nastroju, ale w oparciu o to, kim chcemy się stać

blue wooden door

5. Podejmuj decyzje w oparciu o przyszłą dumę, a nie chwilową ulgę

Jedna z największych pułapek to podejmowanie decyzji pod wpływem chwilowego nastroju. „Jestem zestresowany, więc się napiję, żeby poczuć ulgę”. To myślenie prowadzi prosto do złych rezultatów i pętli poczucia winy.

Musisz nauczyć się podejmowania decyzji w oparciu o przyszłe, a nie obecne emocje. Zastosuj technikę analizy decyzyjnej – to jak podróż w przyszłość. Zanim podejmiesz decyzję, wyobraź sobie dwie ścieżki:

Wybór A (piję): Jak będziesz się czuł za godzinę? A jutro rano? A za tydzień? Prawdopodobnie odczujesz chwilową ulgę, a następnie poczucie winy, kaca, niepokój i złość na siebie.

Wybór B (nie piję): Jak będziesz się czuł, jeśli dziś powstrzymasz się od picia? Za godzinę może być trudno, jutro rano obudzisz się z poczuciem dumy, ulgi i siły.

Wróćmy do mojej klientki z początku artykułu: „Jak sobie porównam wersję z ciężką głową, z takim uczuciem, że wstaję sprawna, gotowa do życia, bez żadnych obciążeń, z energią i lekkością – to myślę sobie: ta chwila przyjemności wieczorem nie jest warte tego kosztu. To widać dopiero po takim detoksie”.

Jak powiedział jeden z uczestników: „Nigdy w życiu nie obudziłem się rano z myślą: „Szkoda, że wczoraj nie wypiłem”.

Podejmowanie decyzji z myślą o przyszłym „ja” to potężna strategia. Co się dzieje, gdy mimo wszystko popełnimy błąd i ulegniemy pokusie? Naszą pierwszą reakcją jest często samobiczowanie, które tylko pogarsza sprawę.

a coffee cup sitting on top of a bed

6. Wola walki prowadzi do wstydu. Potrzebujesz samowspółczucia

Kultura „brania się w garść” każe nam być dla siebie surowymi sędziami. Biczujemy się za każde potknięcie, co prowadzi do wstydu i poczucia winy – a to jedne z najsilniejszych wyzwalaczy picia. Paradoksalnie, im ostrzej siebie traktujesz po porażce, tym większe prawdopodobieństwo, że sięgniesz po alkohol, by uciec od tych bolesnych uczuć.

Jak mówi jedna z osób, która przeszła tę drogę: „Wstyd karmi się milczeniem. Kiedy zaczynasz o tym mówić głośno, nałóg traci swoją największą broń”.

Skuteczniejszym narzędziem jest samowspółczucie. To nie jest pobłażanie sobie, tylko traktowanie siebie z taką samą troską, z jaką potraktowałbyś dobrego przyjaciela w trudnej sytuacji. Kiedy masz ochotę się napić lub właśnie uległeś pokusie, połóż rękę na sercu i powiedz sobie w myślach:

„To, czego doświadczam, jest trudne. Cierpienie jest częścią życia każdego człowieka. Obym był dla siebie współczujący i odnalazł spokój”.

Samowspółczucie obniża poziom hormonu stresu (kortyzolu) i aktywuje w mózgu system opieki. Uspokaja emocje, co ułatwia racjonalne myślenie i powrót na właściwe tory po potknięciu.

Jeden z uczestników ujął to tak: „Moje najgorsze dni w trzeźwości są i tak o niebo lepsze niż najlepsze dni z piciem”.

Samowspółczucie to twoja wewnętrzna siatka bezpieczeństwa, która łapie cię po upadku. Co, jeśli można zbudować system, który sprawi, że będziesz upadać znacznie rzadziej?

man in black adidas zip up jacket

7. Wsparcie to nie doping, a systematyczna odpowiedzialność

Ogólne wsparcie w stylu „trzymam kciuki” czy „dasz radę” jest miłe, rzadko skuteczne. Prawdziwa pomoc w wychodzeniu z nałogu opiera się na konkretnej, regularnej odpowiedzialności. To zewnętrzna struktura, która wspiera budowanie wewnętrznej dyscypliny w najtrudniejszym, początkowym okresie.

Znam historię mężczyzny, którego ojciec na początku jego drogi do trzeźwości codziennie wysyłał mu maila z prostym pytaniem: „Czy wczoraj piłeś?”. Świadomość, że następnego dnia będzie musiał odpowiedzieć na to pytanie, powstrzymywała go przed sięgnięciem po pierwszy kieliszek skuteczniej niż jakiekolwiek ogólne słowa otuchy.

Jak mówi jeden z uczestników: „Najtrudniejszy jest pierwszy raz bez alkoholu: pierwsze wesele, pierwszy pogrzeb, pierwszy urlop. Kiedy przejdziesz przez to raz, każda następna sytuacja jest łatwiejsza”.

Właśnie taką ustrukturyzowaną formę wsparcia i odpowiedzialności oferują programy takie jak Nawigator Emocji, gdzie praca z trenerem i małą grupą pomaga utrzymać kurs, analizować potknięcia i systematycznie budować nowe, zdrowe nawyki.

Two people holding hands closely

Jak połączyć te elementy w spójną całość

Te siedem zasad działa najlepiej razem – jako kompletny sposób myślenia o sobie i swoich reakcjach. Chodzi o stopniowe budowanie nowego podejścia do własnych emocji, opartego na zrozumieniu zamiast walki.

Jedna z osób, z którymi pracowałem, powiedziała: „Niepijący alkoholik to nie jest ktoś, komu „nie wolno”. To ktoś, kto w końcu zrozumiał, że „już nie musi”.”

Inna dodała: „Trzeźwość to nie jest więzienie, z którego cię wypuszczono. To usunięcie mgły, która zasłaniała ci widok na własne życie.”

Co dalej?

Zmiana zaczyna się od ciekawości wobec siebie, nie od walki. Nie potrzebujesz idealnego momentu ani przypływu motywacji – możesz zacząć od jednej małej decyzji.

Jak powiedział jeden z uczestników: „Nie rezygnuję z picia. Wybieram wszystko inne, co picie mi zabierało.”

Jeśli czujesz, że chciałbyś w tej zmianie mieć strukturalne wsparcie, programy takie jak Nawigator Emocji (12-tygodniowy warsztat) uczą systematycznie rozpoznawać sygnały od emocji, rozumieć stojące za nimi potrzeby i zarządzać nimi w konstruktywny sposób. [Dowiedz się więcej o programie →]

Man crosses street under sunlit trees and lamp.

A teraz obiecany „obuch przez łeb” – prawda o tym, ile naprawdę kosztuje „umiar”:

Wróćmy do pytania z początku: „Ale ja nie mam kaca, więc co mi szkodzi?”

1. Złodziej twojego snu

Nawet niewielka ilość alkoholu drastycznie obniża jakość snu. Według badań opublikowanych w JMIR Mental Health, spożycie alkoholu zmniejsza regeneracyjną rolę snu nawet o 39% przy większych ilościach. Alkohol blokuje fazę REM – kluczową dla zapamiętywania i regulacji emocji. Dlatego rano czujesz „mgłę umysłową” – twój mózg po prostu nie dokończył nocnego serwisu.

2. Mit „zdrowego kieliszka” obalony

Gigantyczne badanie Global Burden of Diseases, obejmujące dane z 195 krajów, wykazało jednoznacznie: nie istnieje bezpieczna dawka alkoholu dla zdrowia.

Regularnie picie nawet małych ilości zwiększa ryzyko:

  • Nowotworów – alkohol jest karcynogenem grupy 1 (w tej samej kategorii co azbest i tytoń)
  • Zmian w mózgu – każda ilość alkoholu wiąże się z mniejszą objętością istoty szarej
  • Chorób serca i udarów

3. Pułapka dopaminy

Alkohol zmusza mózg do wyrzutu ogromnych ilości dopaminy, co „przestawia” twój układ nagrody. Z czasem codzienne przyjemności przestają cieszyć, a jedynym sposobem na ulgę staje się kieliszek. To nie słabość charakteru – to biologia.

Podsumowanie:

Ten „jeden kieliszek” to nie tylko chwilowa przyjemność. To inwestycja w gorsze jutro, której długoterminowe odsetki płacisz swoim zdrowiem, jakością snu, ostrością umysłu i naturalną zdolnością do odczuwania radości.

Teraz, znając te fakty i dysponując siedmioma narzędziami z tego artykułu, masz wybór. Nie musisz podejmować go od razu. Ale już wiesz, że gdy będziesz gotowy – masz wszystko, czego potrzebujesz, żeby zacząć.

Jak oceniasz ten artykuł?

Kliknij w gwiazdki, aby ocenić

Ocena czytelników:

Jak dotąd brak głosów! Bądź pierwszym, który oceni ten post.

We are sorry that this post was not useful for you!

Let us improve this post!

Tell us how we can improve this post?

Podziel się artykułem:

EI Expert - inteligencja emocjonalna w teorii i praktyce

Bycie uprzejmym i wdzięcznym sprawi, że ludzie będą bardziej skłonni ci pomóc. A jeśli ludzie są skłonni ci pomóc, możesz przypadkowo dostać coś, czego chcesz.

— Jason Sudeikis

Więcej wpisów

Podziel się: