Szukaj

Jak przestać pić? 7 prawd, których nie znasz

Bądzmy w kontakcie

Picture of Dr Rafał Szewczyk

Dr Rafał Szewczyk

Psycholog i ekonomista, doktor psychologii Uniwersytetu Jagiellońskiego, współzałożyciel EI Expert i współautor testu inteligencji emocjonalnej EQ-TIZE. Kierował grantem MNiSW, współkierował projektem Ministerstwa Zdrowia i pracował w projektach NCN nad treningiem pamięci roboczej, decyzjami i neurofeedbackiem. Prowadził zajęcia na UJ, Uniwersytecie KEN w Krakowie i KUL. Od 2009 r. szkoli trenerów, specjalistów HR, psychologów i menedżerów; konsultuje firmy w zakresie inteligencji emocjonalnej i prewencji mobbingu.
Czas czytania artykułu ~ ok. 11 minut

Podziel się artykułem:

5
(4)

Woda czy wino – czego naprawdę potrzebowali goście w Kanie?

Znasz to uczucie, gdy po ciężkim dniu jedyne, o czym marzysz, to chwila zapomnienia przy kieliszku wina, tylko po to, by następnego dnia żałować tej decyzji?

Jedna z moich klientek opowiadała mi niedawno: „Mam taką ochotę napić się trochę wina, ale pomyślę sobie za chwilę, jak się poczuję następnego dnia. Porównam sobie wersję A – że będzie mi trudno wstać, bo będę nie do końca wyspana, będę z taką ciężką głową. Bo to nawet nie jest tak, że dużo wypiję. Jak sobie porównam to z uczuciem, że wstaję sprawna, gotowa do życia, bez żadnych obciążeń, z energią i lekkością… to myślę sobie: nie, ta chwila przyjemności wieczorem nie jest warta tego kosztu, który poniosę rano.”

Może myślisz: „Ale ja nie mam kaca, więc co mi szkodzi?”

Niestety, brak bólów głowy nie oznacza braku zniszczeń.

Jeśli wielokrotnie próbowałeś przestać pić, polegając wyłącznie na „silnej woli”, i za każdym razem ponosiłeś porażkę – to nie oznacza słabego charakteru. Używasz po prostu niewłaściwych narzędzi. Próbujesz walczyć siłą woli z czymś, co nie jest wyłącznie problemem woli: na picie wpływają biologia, nawyki, otoczenie, a bardzo często także emocje, których nie rozumiesz. To tak, jakbyś próbował przekrzyczeć czujnik dymu zamiast znaleźć, gdzie się pali.

W tym artykule odkryjesz 7 prawd o wychodzeniu z nałogu, które rzadko ktoś ci wprost powie. Pokażę ci, że trwała zmiana nie polega na walce z samym sobą, tylko na zrozumieniu i mądrym zarządzaniu swoimi emocjami. Zamiast siłować się z pragnieniem, nauczysz się je dekodować.

A na końcu dowiesz się, dlaczego warto to zrobić – nawet jeśli „małe piwko” czy „jeden kieliszek” wprowadzają cię w dobry nastrój, a przed cierpieniami kaca potrafisz się bronić stosując umiar w spożyciu.

Ciekawostka na początek:

Pamiętasz historię o weselu w Kanie Galilejskiej, gdzie Jezus przemienił wodę w wino? Istnieje fascynująca interpretacja tego opowieści: być może wcale nie chodziło o stworzenie lepszego alkoholu. Może chodziło o uświadomienie gościom, że końcówka imprezy może być równie udana bez wina – bo prawdziwym „najlepszym winem zostawionym na koniec” jest zdrowy, autentyczny kontakt z innymi ludźmi. Że miłość i wspólne przeżywanie tego wydarzenia były prawdziwym winem tego dnia.

A teraz do tych 7 prawd…

1. Twoje emocje to posłańcy, nie wrogowie

Często traktujemy trudne emocje – złość, smutek, lęk – jak wrogów, których trzeba uciszyć za wszelką cenę. Alkohol wydaje się do tego idealnym narzędziem.

Twoje emocje są jak system alarmowy, który próbuje przekazać ci ważne informacje. Złość mówi, że ktoś przekroczył twoje granice. Smutek wskazuje na utratę czegoś ważnego. Lęk ostrzega przed realnym lub wyimaginowanym zagrożeniem.

Picie alkoholu, by „wyłączyć” te sygnały, to jak wyjęcie baterii z czujnika dymu podczas pożaru. Problem nie znika, a ty tracisz dostęp do informacji, które mogłyby uratować ci sytuację.

Następnym razem, gdy poczujesz trudną emocję, spróbuj zadać sobie pytanie i wysłuchać odpowiedzi:

Złość: „Co próbujesz mi powiedzieć? Czego chcesz, żebym bronił?” Może twoja granica została przekroczona i potrzebujesz poczucia bezpieczeństwa?

Smutek: „Czego tak naprawdę żałuję? Co straciłem?” Może potrzebujesz bliskości z kimś, kto cię rozumie, albo czasu, żeby po prostu pobyć ze swoją stratą?

Lęk: „Przed czym mnie ostrzegasz? Co złego może się wydarzyć?” Może potrzebujesz poczucia stabilności i spokoju, żeby przestać się zamartwiać?

Samotność: „Kogo mi brakuje? Z kim chciałbym być?” Może potrzebujesz przynależności, kontaktu z kimś, kto cię widzi?

Wstyd: „Co we mnie jest nie tak, według ciebie?” Może potrzebujesz akceptacji – od siebie lub od innych?

Właśnie takiego dekodowania sygnałów płynących z emocji uczymy się podczas systematycznego treningu. Gdy już zaakceptujesz, że emocje są posłańcami, naturalnym kolejnym krokiem jest zrozumienie, jaką wiadomość niosą. A ta wiadomość niemal zawsze dotyczy twoich głębokich potrzeb.

2. Nie pragniesz alkoholu. Pragniesz zaspokojenia głębszej potrzeby

Jedno z najważniejszych odkryć w pracy nad sobą: alkohol nigdy nie jest celem samym w sobie. Jest jedynie wadliwą i bardzo kosztowną strategią na zaspokojenie prawdziwych, uniwersalnych ludzkich potrzeb.

Potrzebujemy odpoczynku, bliskości, akceptacji, spokoju, bezpieczeństwa, przynależności. Alkohol nigdy nie jest jedną z tych potrzeb.

Myślisz, że potrzebujesz wina po ciężkim dniu? A może tak naprawdę twoją niezaspokojoną potrzebą jest odpoczynek i odcięcie się od stresu? Alkohol to tylko jedna z wielu możliwych dróg – droga, która na dłuższą metę generuje więcej problemów niż rozwiązań.

Jeden z uczestników Nawigatora Emocji odkrył coś zaskakującego: „Czasami po prostu jestem spragniony pod wieczór, bo mam tak, że nie odczuwam naturalnie pragnienia – mogę długo wytrzymać bez picia. Dopiero pod wieczór mój organizm już dalej nie wytrzymuje i wtedy ten alkohol wydaje mi się smacznym napojem. Wypiję może za dużo, bo po prostu potrzebuję nawodnienia, a nie alkoholu.”

Kiedy następnym razem poczujesz chęć sięgnięcia po kieliszek, zatrzymaj się na chwilę i zadaj sobie pytanie: „Jakiej mojej prawdziwej potrzeby próbuję teraz zaspokoić?”. Może okaże się, że lepszą strategią będzie 15-minutowa drzemka, spacer, rozmowa z przyjacielem, gorąca kąpiel – albo po prostu szklanka wody z cytryną.

Zidentyfikowanie prawdziwej potrzeby to ważny krok. W momencie, gdy zalewa nas fala emocji, samo intelektualne zrozumienie nie wystarczy, by powstrzymać impuls. Wtedy potrzebujemy narzędzi do natychmiastowego odzyskania kontroli.

3. Przestań mówić sobie „uspokój się”.

Zamiast tego odzyskaj spokój w 3 prostych krokach.

Gdy zalewa nas fala silnych emocji, nasza kora przedczołowa – część mózgu odpowiedzialna za logiczne myślenie i planowanie – zostaje tymczasowo „odłączona”. Większą rolę zaczynają odgrywać szybkie, automatyczne reakcje emocjonalne. W takim stanie racjonalne argumenty i komendy w stylu „uspokój się” po prostu nie działają. To dlatego siła woli zawodzi w ważnych momentach.

Zamiast walczyć z emocjami, skorzystaj z 3-stopniowej drogi na skróty, która pozwala przywrócić równowagę w układzie nerwowym:

Krok 1: Oddychaj. Skup się na świadomym, spokojnym oddechu. Wypróbuj technikę pudełkowego oddechu: 4 sekundy wdechu, 4 sekundy zatrzymania, 4 sekundy wydechu, 4 sekundy zatrzymania. Powtórz kilka razy.

Krok 2: Nazwij. Powiedz na głos lub w myślach, co czujesz: „Czuję wściekłość i bezsilność”. Samo nazwanie emocji aktywuje korę przedczołową i pomaga odzyskać nad nią kontrolę.

Krok 3: Toleruj. Zaakceptuj, że tak się czujesz. Powiedz sobie: „To jest trudne, mogę to znieść. Mogę działać mimo tego dyskomfortu”.

Jak mówi jeden z uczestników: „Głód alkoholu to zwykle fala, która trwa 15-20 minut. Jeśli ją przetrzymasz, ona opadnie. Nie musisz wygrywać z nałogiem całego życia – wygraj te 15 minut”.

Skuteczność tej techniki rośnie z każdą praktyką. To nie magiczna sztuczka, tylko umiejętność, którą trenuje się jak mięsień.

Te trzy kroki pozwalają odzyskać kontrolę w gorącej chwili. A co z długoterminową decyzją o rzuceniu picia, którą tak często odkładamy na później?

4. Odkładanie decyzji o rzuceniu picia to problem emocjonalny, nie wada charakteru

Prokrastynacja nie jest objawem lenistwa. To wyuczona, nieadaptacyjna reakcja na nieprzyjemne emocje. Odkładamy rzucenie picia, ponieważ boimy się emocji, które się z tym wiążą: lęku przed porażką, strachu przed życiem towarzyskim bez „wsparcia” alkoholu, obawy przed konfrontacją z problemami, które alkohol pomagał tłumić.

Zamiast stawiać sobie ogromny, przytłaczający cel („muszę przestać pić na zawsze”), skup się na najmniejszym możliwym kroku. Zadaj sobie pytanie: „Jaka jest najmniejsza rzecz, którą mogę zrobić już teraz?”

Może to być decyzja: „Dziś nie wypiję pierwszego drinka” albo „Dziś o 18:00, zamiast otwierać butelkę, pójdę na spacer”.

Jeden z moich klientów powiedział kiedyś coś, co bardzo zapadło mi w pamięć: „Zmieniłem komunikat w głowie z „nie mogę pić'”na „nie piję”. Ta drobna różnica przekształca ofiarę w człowieka, który dokonuje świadomego wyboru”.

Zrobienie tego najmniejszego kroku to już podjęcie dobrej decyzji. Żeby te małe kroki stały się trwałym nawykiem, musimy nauczyć się podejmować decyzje nie pod wpływem chwilowego nastroju, ale w oparciu o to, kim chcemy się stać

5. Podejmuj decyzje w oparciu o przyszłą dumę, a nie chwilową ulgę

Jedna z największych pułapek to podejmowanie decyzji pod wpływem chwilowego nastroju. „Jestem zestresowany, więc się napiję, żeby poczuć ulgę”. To myślenie prowadzi prosto do złych rezultatów i pętli poczucia winy.

Musisz nauczyć się podejmowania decyzji w oparciu o przyszłe, a nie obecne emocje. Zastosuj technikę analizy decyzyjnej – to jak podróż w przyszłość. Zanim podejmiesz decyzję, wyobraź sobie dwie ścieżki:

Wybór A (piję): Jak będziesz się czuł za godzinę? A jutro rano? A za tydzień? Prawdopodobnie odczujesz chwilową ulgę, a następnie poczucie winy, kaca, niepokój i złość na siebie.

Wybór B (nie piję): Jak będziesz się czuł, jeśli dziś powstrzymasz się od picia? Za godzinę może być trudno, jutro rano obudzisz się z poczuciem dumy, ulgi i siły.

Wróćmy do mojej klientki z początku artykułu: „Jak sobie porównam wersję z ciężką głową, z takim uczuciem, że wstaję sprawna, gotowa do życia, bez żadnych obciążeń, z energią i lekkością – to myślę sobie: ta chwila przyjemności wieczorem nie jest warte tego kosztu. To widać dopiero po takim detoksie”.

Jak powiedział jeden z uczestników: „Nigdy w życiu nie obudziłem się rano z myślą: „Szkoda, że wczoraj nie wypiłem”.

Podejmowanie decyzji z myślą o przyszłym „ja” to potężna strategia. Co się dzieje, gdy mimo wszystko popełnimy błąd i ulegniemy pokusie? Naszą pierwszą reakcją jest często samobiczowanie, które tylko pogarsza sprawę.

6. Wola walki prowadzi do wstydu. Potrzebujesz samowspółczucia

Kultura „brania się w garść” każe nam być dla siebie surowymi sędziami. Biczujemy się za każde potknięcie, co prowadzi do wstydu i poczucia winy – a to jedne z najsilniejszych wyzwalaczy picia. Paradoksalnie, im ostrzej siebie traktujesz po porażce, tym większe prawdopodobieństwo, że sięgniesz po alkohol, by uciec od tych bolesnych uczuć.

Jak mówi jedna z osób, która przeszła tę drogę: „Wstyd karmi się milczeniem. Kiedy zaczynasz o tym mówić głośno, nałóg traci swoją największą broń”.

Skuteczniejszym narzędziem jest samowspółczucie. To nie jest pobłażanie sobie, tylko traktowanie siebie z taką samą troską, z jaką potraktowałbyś dobrego przyjaciela w trudnej sytuacji. Kiedy masz ochotę się napić lub właśnie uległeś pokusie, połóż rękę na sercu i powiedz sobie w myślach:

„To, czego doświadczam, jest trudne. Cierpienie jest częścią życia każdego człowieka. Obym był dla siebie współczujący i odnalazł spokój”.

Badania pokazują, że samowspółczucie może łagodzić reakcję organizmu na stres. Uspokaja emocje, co ułatwia racjonalne myślenie i powrót na właściwe tory po potknięciu.

Jeden z uczestników ujął to tak: „Moje najgorsze dni w trzeźwości są i tak o niebo lepsze niż najlepsze dni z piciem”.

Samowspółczucie to twoja wewnętrzna siatka bezpieczeństwa, która łapie cię po upadku. Co, jeśli można zbudować system, który sprawi, że będziesz upadać znacznie rzadziej?

7. Wsparcie to nie doping, a systematyczna odpowiedzialność

Ogólne wsparcie w stylu „trzymam kciuki” czy „dasz radę” jest miłe, rzadko skuteczne. Prawdziwa pomoc w wychodzeniu z nałogu opiera się na konkretnej, regularnej odpowiedzialności. To zewnętrzna struktura, która wspiera budowanie wewnętrznej dyscypliny w najtrudniejszym, początkowym okresie.

Znam historię mężczyzny, którego ojciec na początku jego drogi do trzeźwości codziennie wysyłał mu maila z prostym pytaniem: „Czy wczoraj piłeś?”. Świadomość, że następnego dnia będzie musiał odpowiedzieć na to pytanie, powstrzymywała go przed sięgnięciem po pierwszy kieliszek skuteczniej niż jakiekolwiek ogólne słowa otuchy.

Jak mówi jeden z uczestników: „Najtrudniejszy jest pierwszy raz bez alkoholu: pierwsze wesele, pierwszy pogrzeb, pierwszy urlop. Kiedy przejdziesz przez to raz, każda następna sytuacja jest łatwiejsza”.

Podobną strukturę wsparcia daje Nawigator Emocji, gdzie praca z trenerem i małą grupą pomaga lepiej rozumieć swoje emocje i budować nowe nawyki. To jednak trening rozwojowy, a nie terapia uzależnień: jeśli podejrzewasz u siebie uzależnienie, zacznij od poradni terapii uzależnień albo grupy wsparcia, a trening może być uzupełnieniem.

Jak połączyć te elementy w spójną całość

Te siedem zasad działa najlepiej razem – jako kompletny sposób myślenia o sobie i swoich reakcjach. Chodzi o stopniowe budowanie nowego podejścia do własnych emocji, opartego na zrozumieniu zamiast walki.

Jedna z osób, z którymi pracowałem, powiedziała: „Niepijący alkoholik to nie jest ktoś, komu „nie wolno”. To ktoś, kto w końcu zrozumiał, że „już nie musi”.”

Inna dodała: „Trzeźwość to nie jest więzienie, z którego cię wypuszczono. To usunięcie mgły, która zasłaniała ci widok na własne życie.”

Co dalej?

Zmiana zaczyna się od ciekawości wobec siebie, nie od walki. Nie potrzebujesz idealnego momentu ani przypływu motywacji – możesz zacząć od jednej małej decyzji.

Jak powiedział jeden z uczestników: „Nie rezygnuję z picia. Wybieram wszystko inne, co picie mi zabierało.”

Jeśli czujesz, że chciałbyś w tej zmianie mieć strukturalne wsparcie, programy takie jak Nawigator Emocji (12-tygodniowy warsztat) uczą systematycznie rozpoznawać sygnały od emocji, rozumieć stojące za nimi potrzeby i zarządzać nimi w konstruktywny sposób. [Dowiedz się więcej o programie →]

A teraz obiecany „obuch przez łeb” – prawda o tym, ile naprawdę kosztuje „umiar”:

Wróćmy do pytania z początku: „Ale ja nie mam kaca, więc co mi szkodzi?”

1. Złodziej twojego snu

Już niewielka ilość alkoholu pogarsza regenerację organizmu w czasie snu. W badaniu opublikowanym w JMIR Mental Health wskaźnik regeneracji fizjologicznej (mierzony zmiennością rytmu serca) spadał o ok. 9% po małej dawce i o 39% po dużej. Alkohol ogranicza fazę REM w pierwszej części nocy, a w drugiej sen staje się płytszy i częściej przerywany – a REM jest ważny dla zapamiętywania i regulacji emocji. Dlatego rano czujesz „mgłę umysłową” – twój mózg po prostu nie dokończył nocnego serwisu.

2. Mit „zdrowego kieliszka” obalony

Duże badanie Global Burden of Disease, obejmujące dane ze 195 krajów, wykazało, że poziom spożycia, przy którym ryzyko dla zdrowia jest najmniejsze, to zero, a Światowa Organizacja Zdrowia podkreśla, że nie ma bezpiecznej dawki alkoholu.

Regularnie picie nawet małych ilości zwiększa ryzyko:

  • Nowotworów – alkohol jest karcynogenem grupy 1 (w tej samej kategorii co azbest i tytoń)
  • Zmian w mózgu – każda ilość alkoholu wiąże się z mniejszą objętością istoty szarej
  • Chorób serca i udarów

3. Pułapka dopaminy

Alkohol zwiększa wydzielanie dopaminy w układzie nagrody. Przy regularnym, intensywnym piciu mózg się do tego dostosowuje: codzienne przyjemności cieszą coraz mniej, a alkohol coraz częściej staje się sposobem na ulgę. To nie słabość charakteru – to biologia.

Podsumowanie:

Ten „jeden kieliszek” to nie tylko chwilowa przyjemność. To inwestycja w gorsze jutro, której długoterminowe odsetki płacisz swoim zdrowiem, jakością snu, ostrością umysłu i naturalną zdolnością do odczuwania radości.

Teraz, znając te fakty i dysponując siedmioma narzędziami z tego artykułu, masz wybór. Nie musisz podejmować go od razu. Ale już wiesz, od czego możesz zacząć. Pamiętaj tylko: jeśli pijesz codziennie albo w dużych ilościach, nie odstawiaj alkoholu nagle na własną rękę, tylko najpierw porozmawiaj z lekarzem, bo u osób uzależnionych nagłe odstawienie bywa groźne dla zdrowia. Bezpłatną pomoc znajdziesz w poradniach terapii uzależnień (nie potrzebujesz skierowania), pod numerem Ogólnopolskiego Telefonu Zaufania „Uzależnienia” 801 199 990, a w kryzysie emocjonalnym pod numerem 116 123. Jeśli ktoś jest w zagrożeniu życia, dzwoń na 112.

Jak oceniasz ten artykuł?

Kliknij w gwiazdki, aby ocenić

Ocena czytelników:

Nikt jeszcze nie ocenił tego artykułu. Możesz być pierwszą osobą.

Przykro nam, że ten artykuł nie był dla Ciebie pomocny.

Pomóż nam go poprawić.

Czego zabrakło w tym artykule?

Podziel się artykułem:

EI Expert - inteligencja emocjonalna w teorii i praktyce

Jeśli nie upadniesz, skąd będziesz wiedział, jak wygląda wstawanie?

— Stephen Curry

Więcej wpisów

Podziel się: